poniedziałek, 29 czerwca 2015

18 czerwca w Szydłowcu na placu przy zalewie na ul. Folwarcznej odbył się wielki Festyn Charytatywny pt. "Dopóki oddycham nie tracę nadziei", którego celem była zbiórka pieniędzy na mój przeszczep płuc. Impreza przyciągnęła sporo osób. Organizatorem był Społeczny Komitet Organizacyjny "ŻY-RA-FA" w składzie: Agnieszka Sobutka - Klepaczewska, Marcin Banaszczyk, Barbara Gadowska, Anna Kowalska, Ilona Mamla, Inga Pytka - Sobutka, Agnieszka Banaszczyk, Barbara Sochacka oraz Igor Olesiński. Honorowy patronat nad imprezą objęły: Starostwo Powiatowe, Urząd Miasta Szydłowca, Caritas Diecezji Radomskiej, Koleje Mazowieckie.   Festyn swoimi występami uświetnili: Studium Instrumentów Etnicznych, Chór Gospel Radom, Zuza Gadowska (mimo zapalenia krtani zdecydowała się wziąć udział w koncercie) oraz gwiazda wieczoru, radomski zespół IRA. Oprócz tego odbyły się również licytacje przedmiotów, takich jak wieczne pióro podarowane przez Arcybiskupa Wacława Depo, pralka ufundowana przez firmę Beko, filiżanki z Kancelarii Rady ministrów od Pani Premier Ewy Kopacz i obrazy. Poza tym na placu znalazły się atrakcje dla dzieci, takie jak zjeżdżalnie czy punkt malowania twarzy, który obsługiwała Bawialnia "Kuleczkowo" ze Skarżyska. Sprzedano ponad 900 cegiełek-wejściówek na koncert, co jest dla mnie naprawdę wielkim dowodem że chcecie mi pomóc. Chciałabym podziękować wszystkim organizatorom, bez ich zaangażowania i zapału do niesienia mi wsparcia akcja nie miałaby szans powodzenia. Podziękowania należą się także artystom, którzy zdecydowali się wziąć udział w imprezie rezygnując jednocześnie z wynagrodzenia za występy, to wspaniały gest z ich strony. Wielkie dzięki również dla Was, dla wszystkich tych którzy zjawili się na Festynie, tłumnie zjawiliście się na placu przy zalewie mimo tego, że wielu z Was następnego dnia musiało iść do pracy lub zająć się innymi ważnymi obowiązkami dnia codziennego. Jest to dla mnie znak, że są jeszcze ludzie o wielkim sercu. Pokłony również dla licytujących, którzy aktywnie brali udział w licytacjach, dzięki Wam dochód z samych licytacji to aż 4500 zł. Dziękuję również Caritasowi, którego wolontariusze zbierali pieniądze chodząc z puszkami, zebrano do nich 2200 zł. Całkowity dochód z imprezy to aż 37 tysięcy 197 zł. To bardzo duża kwota, jestem wzruszona że tak bardzo chcecie mi pomagać. Dziękuję także za filmik, który został dla mnie nagrany podczas festynu. To ogromna dawka pozytywnej energii. Jeszcze raz dziękuję Wam z całego serca!!!
Pamiętajcie kochani - "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei!!!"


niedziela, 12 kwietnia 2015

Kochani!
W dniu dzisiejszym miało miejsce wydarzenie „Szydłowiecki Marsz Życia – Oddech Nadziei dla Wioli”. Podczas marszu zbierano pieniądze na mój przeszczep płuc i późniejszą rehabilitację. Impreza przyciągnęła uwagę sporej ilości mieszkańców Szydłowca i okolic. Kwota, jaką udało się zebrać to ok. 15706,30 zł oraz 1,90€. Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim, którzy zjawili się na rynku w Szydłowcu, a w szczególności organizatorom i sponsorom, bez których zaangażowania akcja nie miałaby miejsca. Ukłony należą się Katolickiemu Stowarzyszeniu Młodzieży w Szydłówku oraz Pomysłodawcą alumnowi Krystianowi Korbie i Konradowi Jóźwikowi. Chcę również przekazać podziękowania stowarzyszeniom, instytucjom, szkołom i klubom oraz ludziom dobrej woli, działającym w mieście i powiecie za wsparcie przedsięwzięcia. Wybaczcie że nie wymieniam z nazwy, ale było ich tak wiele, że nie chcę by ktoś się poczuł pominięty. Pragnę bardzo serdecznie podziękować patronom honorowym – burmistrzowi Szydłowca Arturowi Ludewowi, staroście powiatu Włodzimierzowi Górlickiemu, proboszczowi parafii w Szydłówku Krzysztofowi Śliwakowi oraz Caritas Diecezji Radomskiej. Dziękuję także Stowarzyszeniu Honorowi Dawcy Krwi Ziemi Szydłowieckiej oraz Regionalnemu Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa im. Konrada Vietha w Radomiu, którzy zbierali dla mnie krew. Tego popołudnia na Rynku Wielkim nie zabrakło także atrakcji muzycznych i z tego miejsca chciałabym podziękować wszystkim artystom, którzy wystąpili na scenie, głównie zespołowi Playboys, który stworzył wspaniałą atmosferę. Osób, którym należą się podziękowania jest naprawdę długa lista i nie jestem w stanie jej całej przytoczyć, ale wiedzcie że każdemu z osobna jestem bardzo wdzięczna. Moje serce się raduje gdy widzę, że jest wokół tyle osób, które nie są obojętne na sytuację w jakiej się znalazłam. To naprawdę wspaniałe. Jeszcze raz wszystkim gorąco dziękuję J

sobota, 4 kwietnia 2015



Życzę Wam, Kochani Zdrowych, Pogodnych, przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością zbliżających się Świąt Wielkanocnych, aby te święta wniosły do Waszych serc wiosenną radość i świeżość, pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję. Niech radosne Alleluja będzie dla Was ostoją zwycięskiej miłości i niezłomnej wiary. Niech pogoda ducha towarzyszy Wam w trudzie każdego dnia, a radość serca w czasie zasłużonego odpoczynku. A przede wszystkim radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół pomimo pogody za oknem :D
Wesołego "Alleluja".

środa, 1 kwietnia 2015

Kochani! Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić 12 kwietnia o godzinie 14:00 na Rynku Wielkim w Szydłowcu na „Szydłowiecki Marsz Życia – Oddech nadziei dla Wioli”. Celem tej akcji charytatywnej jest zbiórka pieniędzy na mój przeszczep płuc oraz późniejszą rehabilitację. Impreza rozpocznie się na Rynku w Szydłowcu. Następnie planowany jest przemarsz ulicami: Radomską, Widok, Kościuszki, Kilińskiego. W Marszu wezmą udział przedstawiciele różnych grup z naszego miasta, między innymi: władze miasta i powiatu, przedstawiciele szkół szydłowieckich, piłkarze MKS Szydłowianka Szydłowiec, zawodnicy Rodzinnej Akademii Sportu, Green Ducks Radom i wiele innych. Podczas marszu przeprowadzona będzie zbiórka krwi, do której wszystkich serdecznie zapraszam. . Na szydłowieckim Marszu Życia wystąpi także zespół Playboys.  Oprócz tego na scenie wystąpią lokalni artyści, m.in.: Dominika Wąs, Olga Czarnota, Tomasz Kraska oraz przedstawiciele szydłowieckich szkół. Dodatkowo będą przeprowadzone licytacje, z których wszystkie pieniądze zostaną przekazane na moje leczenie. Licytowane będą m.in.: płyta zespołu ENEJ, płyta Kayah oraz wiele innych. Ponadto na szydłowieckim Rynku znajdzie się stoisko z ciastem, grochówką oraz loteria. Atrakcjami dla dzieci będą wóz strażacki i policyjny. Organizatorem Szydłowieckiego Marszu Życia jest Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży działające przy Parafii Szydłówek. Pomysłodawcami tego przedsięwzięcia są Krystian Korba i Konrad Jóźwik. Patronat Honorowy objął Burmistrz Miasta Szydłowca Pan Artur Ludew, Starosta Szydłowiecki Pan Włodzimierz Górlicki oraz proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP w Szydłówku ks. Krzysztof Śliwak. Szydłowiecki Marsz Życia poprowadzą: Agnieszka Sobutka - Klepaczewska i Marcin Banaszczyk. Patronem medialnym jest portal Nasz Szydłowiec. Więcej informacji można uzyskać na profilu akcji na Facebooku -https://www.facebook.com/szydlowieckimarszzycia?fref=ts
Jeszcze raz gorąco zachęcam do udziału w marszu i licytacjach. Każdy grosz przybliża mnie do spełnienia mojego największego marzenia jakim jest przeszczep płuc.

wtorek, 31 marca 2015

Kochani, od dłuższego czasu nic nie pisałam, ponieważ nie czułam się najlepiej i nie mogłam zebrać myśli by napisać kilka słów o swoim stanie zdrowia. Ostatnim razem, gdy zamieszczałam tu wpis byłam na leczeniu w szpitalu. Mój stan wtedy był dość poważny, ale po trzytygodniowym leczeniu antybiotykami dożylnymi poczułam się lepiej i mogłam wrócić do domu. Niezbyt długo nacieszyłam się dobrym samopoczuciem, gdyż już po półtora tygodniowym pobycie w domu pojawiły się u mnie stany podgorączkowe, które de facto osłabiły mój organizm. Po telefonicznej konsultacji z lekarzem prowadzącym ustaliliśmy, że dołączymy do leczenia leki przeciwgorączkowe oraz przeciwzapalne. To niestety nie poprawiło sytuacji i zmuszona byłam znów jechać do szpitala. Spędziłam tam dwa tygodnie. Po przyjęciu kolejnych końskich dawek antybiotyków dożylnie mój stan zdrowia poprawił się na tyle, że mogłam wrócić do domu. Niestety dwie ostatnie infekcje spowodowały pogorszenie  mojego stanu zdrowia co wykazały badania kontrolne spirometrii. Jeszcze do niedawna moja wydolność była w granicach 19-20 % wartości spirometrycznej, teraz niestety jest to 15%. Tylko w piętnastu procentach moje płuca funkcjonują jestem tym faktem bardzo zasmucona, ponieważ to świadczy o tym, że choroba pomimo intensywnego leczenia i przyjmowania coraz to mocniejszych antybiotyków postępuje a ja robię coraz to słabsza. Czasem boję się, że mogę nie doczekać przeszczepu, że może być za późno… 

wtorek, 27 stycznia 2015

Powiadają że Nowy Rok to nowe siły ,nowe marzenie i nowe plany.
Ale jak tu w czterech ścianach izolatki w Rabce z tlenem pod nosem i  coraz większymi  dusznościami snuć nowe plany ,marzyc .To diabelnie trudne.

Tak też po raz kolejny  (ale pierwszym w tym roku:) ) jestem w szpitalu w Rabce. Bardzo pogorszył się stan mojego zdrowia , i po raz kolejny lekarze próbują mi pomóc podając mi antybiotyki doustne i dożylne. Do dziś nie ma jeszcze znacznej poprawy , choć czekam na nią jak na promyk słońca. Chciałabym aby była już wiosna:)może i o oddech byłoby łatwiej, wybaczcie ale napisze więcej jak tylko poczuje się lepiej.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nowy rok nadszedł, a z nim kolejne niespodzianki! Kochani, wczoraj zostałam naprawdę bardzo mile zaskoczona Odwiedził mnie kolega, Jakub Targowski, który kilka dni temu był głównym organizatorem sylwestrowej zabawy w Hotelu "Oleńka" w Szydłowcu. Podczas nocy sylwestrowej młodzież zbierała fundusze na moje leczenie. Łącznie udało się zebrać kwotę 961.77 zł.

Chciałabym bardzo serdecznie podziękować Jakubowi za to, że zaangażował się w pomoc dla mnie. Podziękowania równie ogromne należą się wszystkim, którzy podczas tej nocy postanowili przekazać dla mnie pieniądze. To naprawdę ogromna pomoc. Za wszystko bardzo dziękuję!!! Pragnę życzyć wszystkim ludziom wielkiego serca - znajomym i tym anonimowym -wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2015. Aby był to rok nadziei i cudów. Dzięki pomocy takich ludzi jak Wy na pewno się uda. Jeszcze raz dziękuję!!!

wtorek, 23 grudnia 2014

Dziś mamy wtorek dzień przed wigilią. Niektórzy są zajęci ostatnimi przygotowaniami do jutrzejszego dnia a ja? Ja pakowałam walizkę i po prawie dwutygodniowym pobycie w szpitalu mogłam wrócić do domu. Mój stan zdrowia się na tyle poprawił, że nie było konieczności spędzenia świąt w szpitalu. Jak zawsze przyjechał po mnie tata i z kartą informacyjną od doktora oraz dalszymi zaleceniami wróciliśmy do domu.

Kochani korzystając z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia pragnę przesłać Wam najserdeczniejsze życzenia.Niech nadchodzące Święta będą dla każdego z was niezapomnianym czasem spędzonym bez pośpiechu, trosk i zmartwień.
Życzę Wam, aby odbyły się w spokoju, radości wśród Rodziny, Przyjaciół oraz wszystkich Bliskich dla Was osób.
A wraz z nadchodzącym Nowym Rokiem życzę Każdemu z Was również
dużo zdrowia i szczęścia.
 Niech nie opuszcza Was pomyślność i spełnią się te najskrytsze marzenia.

czwartek, 18 grudnia 2014

Dawno nic nie pisałam a to dlatego, że wiele się działo przez ostatni czas. Pochłonięta byłam wystawianiem przedmiotów na licytacje oraz uaktualnianiem badan w kierunku przeszczepu. Odnośnie tego pierwszego było prościej, ponieważ miałam takiego cichego anioła, który czuwał i się zajął wszystkimi formalnościami. Za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Licytacje się jeszcze nie zakończyły. Pozostałymi przedmiotami do licytacji są dwu metrowe maskotki z Euro 2012 oraz gra Wiedźmin. Prawdopodobnie jeszcze kilka fajnych rzeczy będzie wystawionych na aukcje ale o nich niebawem napiszę. Poniżej umieszczam link do licytacji gry i maskotek.

http://charytatywni.allegro.pl/gra-wiedzmin-1-2-pc-gadzety-akcesoria-kolekcja-i1138182
http://charytatywni.allegro.pl/maskotki-euro-2012-slavko-i-slavek-2-metry-wys-i1138173

Druga rzeczą, która pochłonęła mój czas a przede wszystkim energie były badania, które zalecił doktor w kierunku przeszczepu. Badania musiałam wykonać we własnym zakresie u siebie w miejscowości. Aby nie męczyć się dodatkowo podróżą, którą miałam do pokonania (na badania) kilka dni spędziłam u rodziny. Jednym z badan jakie musiałam wykonać było badanie densytometryczne (DEXA), które pozwala na precyzyjne i dokładne zbadanie gęstości kości, zawartości składników mineralnych i wykrycie najmniejszych degenerujących zmian oraz charakteryzuje ryzyko złamania co pozwala uchronić się przed osteoporozą. Następnym punktem było odwiedzenie dentysty. Jednego dnia miałam zrobione prześwietlenie szczęki, by sprawdzić czy pojawiły się jakieś ubytki a drugiego dnia rozpoczął się „horror”, ponieważ po zrobieniu prześwietlenia szczęki okazało się, że od czasu ostatniego przeglądu moich ząbków wyrósł mi dodatkowy ząb- ósemka tak zwany ząb mądrości, który ze względu na przeszczep w przyszłości, należało usunąć. Jak to fachowo nazwali po ekstrakcji dolnej lewej ósemki założone miałam 2 szwy. Zabieg trwał może z 20 min. Po otrzymaniu dwóch znieczuleń przed ekstrakcją  nawet przy wyrywaniu nic nie czułam gorzej było później gdy znieczulenie przestało działać. Przez około tydzień byłam na tabletkach przeciwbólowych oraz miałam opuchnięta lewa stronę twarzy,  może nie było to takie straszne ale w moim przypadku gdy duże ataki kaszlu są na porządku dziennym przy tym bólu  to była po prostu masakra. Starałam się jak najmniej kaszleć a gdy już „złapał” mnie kaszel musiałam buzie trzymać w dłoniach, ponieważ to troszeczkę niwelowało ból. Po około tygodniu musiałam jechać na wyciągniecie szwów a opuchlizna i ból także się troszkę zmniejszył. Po tych wszystkich perypetiach z badaniami oraz wyrwaniem zęba, który de facto obniżył moją wydolność wiedziałam, że małymi krokami zbliża się wyjazd do szpitala, ponieważ mój stan zdrowia nie jest zbyt rewelacyjny.
Tak też się stało szpital był nieunikniony ponieważ zaczęłam  gorączkować i niezbyt się dobrze czułam. W piątek tydzień temu tata przywiózł mnie do Rabki, gdzie po wstępnych badaniach rozpoczęłam leczenie. Jestem na sali jedno osobowej tak zwanej izolatce Dostaję cztery razy dziennie kroplówki dożylnie i robię inhalacje po piec razy dziennie. Dni mijają mi żmudnie i powoli, czasem obejrzę jakiś film lub porozmawiam z przyjaciółmi przez telefon czy na skype ale większość czasu odpoczywam. Dobrą wiadomością jest to ze antybiotyki zaczęły działać i czuje się już znacznie lepiej niż jak na początku pobytu. Mam taka cichą nadzieję ze mój stan zdrowia się na tyle poprawi, że na święta będę mogła wyjść do domu, by spędzić je w gronie rodzinnym. 

niedziela, 23 listopada 2014

Bardzo serdecznie chciałabym wszystkich zaprosić na licytacje rzeczy, które przy pomocy ludzi dobrej woli udało mi się zgromadzić. Dziękuję wszystkim, którzy się przyczynili do tego, że mogę te przedmioty wystawić. Wiele to dla mnie znaczy ponieważ jest to kolejna sztabka tu spełnieniu mojego marzenia jakim jest przeszczep płuc.
Poniżej umieszczam krótkie opisy jak i linki do poszczególnych licytacji.


1. Licytacja koszulki piłkarskiej Bayernu Monachium z numerem 9 oraz nazwiskiem Robert Lewandowski. Dokładnie w takich strojach piłkarze Bayernu Monachium rozgrywają swoje mecze w Bundeslidze. Koszulka ta została przekazana przez samego Roberta Lewandowskiego, który kilka tygodni temu złożył na niej własnoręczny autograf:

2. Licytacja koszulki o której wspominałam kilka tygodni temu. Mianowicie koszulka z autografami całej Polskiej Drużyny Mistrzów Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn którą podpisali z myślą o mnie kilka tygodni temu przed samym mistrzowskim meczem:

3. Licytacja kombinezonu narciarskiego Jana Ziobry. Dokładnie w takim Jan Ziobro występował na turniejach w zeszłym sezonie. Kombinezon zostały podpisany przez skoczków narciarskich (w tym mistrza olimpijskiego KAMILA STOCHA) oraz trenera Łukasza Kruczka:

4. Licytacja koszulki startowej Justyny Kowalczyk. Jest to oryginalny produkt, który został podpisany (co widać na jednym ze zdjęć) przez mistrzynię olimpijską z Soczi. Dokładnie taką koszulkę startową założyła Justyna Kowalczyk podczas zawodów Pucharu Świata w Kuusamo:

5. Licytacja oryginalnego kubka zespołu Dżem. W zestawie jest opakowanie, podpisane (co widać na zdjęciach) przez członków zespołu muzycznego Dżem:

6. Licytacja podpisanej płyty (co widać na zdjęciach) przez członków zespołu muzycznego Dżem. Płyta zatytułowana jest "Muza" i została wydana 16 listopada 2010 r.. Zestaw zawiera dodatkowo płytę DVD. Jest to dokument z sesji nagraniowej płyty:

7. Licytacja Gry Wiedźmin 1+2 PC wraz z gadżetami oraz akcesoriami z całej kolekcji. W zestawie znajdują się:
- gra Wiedźmin PC + szereg dodatków, wersja rozszerzona
- gra Wiedźmin 2 PC
- koszulka
- plakat z podpisami aktorów, którzy podłożyli głos w grze (m.in. Jacka Rozenka) oraz twórców gry
- książka w grubej okładce
- komiks

8. Licytacja maskotek EURO 2012 - Slavko i Slavek. Maskotki mają 2 metry wysokości, stąd w grę wchodzi tylko odbiór osobisty. Dodam że było ich wyprodukowanych 5 par (tyle samo co stadionów na Euro 2012):
                
Jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam i zachęcam do licytacji ponieważ całość dochodu uzyskanego ze sprzedaży wszystkich przedmiotów przybliży mnie do zebrania odpowiedniej kwoty na operację.  Poniżej umieszczam link do innych dla mnie wystawionych przedmiotów gdzie też można licytować również mi pomagając :

czwartek, 20 listopada 2014

Po tygodniowym przyjmowaniu nowego antybiotyku czułam poprawę mojego zdrowia. By to dokładniej sprawdzić w środę miałam zrobiona spirometrie oraz  pobrana krew.  Wyniki ze spirometrii były takie średnie (FEV1 – 19%) a stan zapalny w moim organizmie obniżył się do 3. Tak wiec po rozmowie z lekarzem prowadzącym mogłam w czwartek wrócić do domu. Przyjechał jak zawsze po mnie tata. Z  kartą informacyjną jak i dalszymi zaleceniami od lekarza mogłam spokojnie wrócić do domu.

W piątek natomiast odbyła się dla mnie impreza charytatywna - karaoke w Herbaciarni Faktoria w Szydłowcu. Korzystając z okazji chciała bym bardzo serdecznie podziękować właścicielom oraz pomysłodawcą tego wydarzenia. Ogromne podziękowania należą się także wszystkim przybyłym na to karaoke, którzy wyśpiewując znane wszystkim przeboje oraz licytując różne przedmioty wsparli mnie duchowo oraz finansowo. Kwota jaka udało się zebrać tego wieczoru to 1500zł za co bardzo serdecznie dziękuję, jest to kolejny krok ku spełnieniu mojego największego marzenia jakim jest przeszczep płuc. Podziękowania należą się także mojej kochanej koleżance Malwinie, która zrobiła mi ogromną niespodziankę przyjeżdżając na karaoke ze swoimi znajomymi. Jeszcze większą niespodzianką było zagranie przez nich swoich własnych utworów. Jeszcze raz wszystkim bardzo serdecznie dziękuję. Naprawdę aż serducho się raduje, gdy wiem, że mam wokół przyjaciół, którzy chcą mi pomóc. 

Jestem już w domku tydzień i czuje się w miarę dobrze. Chociaż, gdy wróciłam po tym karaoke do domu, miałam przez kilka dni chrypę. Ale na szczęście kilka tabletek do ssania na gardło zdziałało cuda i odzyskałam głos bez większych powikłań :) Moje dni mijają i każdy prawie wygląda tak samo.  Ostatnio wzięłam się za „porządki” w cudzysłowiu oczywiście, ponieważ większych prac nie zdołała bym zrobić a poza tym tata by mi nie pozwolił tzn. przede wszystkim abym w kurzu była (taki kochany). Tak wiec małe porządki w pułkach porobiłam i wiele niepotrzebnych rzeczy powyrzucałam na śmieci. Od razu się w pułkach i na pułkach się przestronniej zrobiło. Mam nadzieję, że takie samopoczucie będzie się u mnie długo utrzymywać i troszkę dłużej pobędę w domu. 

poniedziałek, 10 listopada 2014

 Jestem jeszcze w szpitalu ponieważ po przeprowadzonych badaniach kontrolnych krwi w moim organizmie nadal był stan zapalny. Antybiotyki które brałam przez dwa tygodnie nie zadziałały wystarczająco. Stan zapalny w moim organizmie niestety nie obniżył się na tyle bym niebawem mogła wyjść do domu. W środę miałam pobraną krew a po rozmowie z lekarzem mnie prowadzącym, już wiedziałam ze mój pobyt będzie dłuższy niż 2 tygodnie oraz ze będę miała zmieniony antybiotyk na silniejszy.

Moje samopoczucie jest ogólnie w miarę zadowalając, bywają lepsze jak i gorsze dni, ale to w tej chorobie normalne i już się przyzwyczaiłam (o ile się można w ogóle do tego wszystkiego przyzwyczaić :( ). Pobyt ten przeznaczyłam na czytanie książek, które w domu leżały i nigdy nie było wolnej chwili by je przeczytać.  Muszę się także pochwalić ze gdy się lepiej poczułam to  udało mi się kilka razy wyjść na ławeczkę przed szpital. Pogoda była słoneczna więc to był odpowiedni moment na zaczerpnięcie ostatnich promieni słonecznych tej jesieni.  

poniedziałek, 27 października 2014

Nie trzeba było długo czekać, mijały dni a antybiotyk który brałam nie pomagał. Mój organizm domagał się już leczenia dożylnego ponieważ duszności stały się coraz bardziej uciążliwe a oddech płytszy. Przyjmowany doustnie antybiotyk oraz zwiększenie ilości inhalacji i drenaży wciągu dnia również  nie pomagało. Przejście do kuchni wiązało się z ogromnym wysiłkiem a  przez ostatnie dni spanie niemalże na siedząco było jedyna pozycja w jakiej mogłam zasnąć.

Od piątku jestem w Rabce w szpitalu. Jestem na sali jednoosobowej tzw. izolatce z czego się bardzo cieszę, ponieważ gdy się jest w tak poważnym stanie jak ja jedynie czego się pragnie to ciszy i spokoju. Po wstępnych badaniach i założeniu wenflonu rozpoczęłam leczenie. Kroplówki dostaję w dużych dawkach cztery razy dziennie. Biorę także tak jak w domu inhalacje 5 razy dziennie oraz robię drenaż, który jest tak bardzo ważny w tej chorobie, ponieważ pomaga usuwać zalegającą w płucach wydzielinę.


Post dodaję dopiero dziś, ponieważ to dopiero dziś znalazłam w sobie aż tyle siły, by siąść przed laptopem i napisać te skromne kilka słów. Mam nadzieję, że niebawem poczuję się lepiej na tyle, że pod tlenem zdołam wyjść przed budynek szpitala pooddychać świeżym jesiennym powietrzem. 

poniedziałek, 20 października 2014

Chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy postanowili przekazać na moje leczenie swój 1 % podatku. Dziękuję również wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że osób wpłacających było tak wiele.
Dziękuję ! To naprawdę piękne, że w swoim życiu spotykam tak wiele cudownych, bezinteresownych osób!

Mam nadzieję, że również duża liczba osób pomyśli o mnie wypełniając rubrykę w PIT-ach dotyczącą przekazania 1 % podatku w 2015 roku.

wtorek, 14 października 2014

Dziś mija 3 tygodnie jak jestem w domu. Ten czas tak szybko płynie, że sama nie wiem, kiedy to zleciało. W zeszłym tygodniu byłam na jednodniowych badaniach kontrolnych w Rabce. Miałam zrobioną spirometrię i kilka innych badań. Wynik ze spirometrii obniżył się o 2%. To niestety nie za dobrze chociaż można to zgonić na zmęczenie po podróży. Miałam również badanie które nazywa się „test 6-cio minutowego chodu”. Polegało ono na tym, że musiałam w ciągu 6-ciu minut chodzić wokół takich dwóch pachołków, które były rozstawione w odpowiedniej odległości od siebie na korytarzu. Kiedyś już miała takie badanie i to nic fajnego, ponieważ w końcowym etapie tego chodzenia serce bije jak oszalałe. Tętno wzrasta do 130 czasem do 150 uderzeń na minutę, gdzie normą jest od 60 do 80 uderzeń na minutę ,brakuje powietrza i czuje się ogólne osłabienie organizmu.Po badaniach wróciłam do domu. 
Moje samopoczucie nie jest za dobre, ponieważ coraz więcej kaszlę w dzień a dzisiaj nawet budziłam się w nocy z powodu napadów duszności. Od tego kaszlu boli mnie gardło. Nie wiem chyba złapałam od kogoś  „wirusówkę”.  Teraz październik początek jesieni to okres taki sprzyjający zaziębieniom. Zaczęłam brać antybiotyk i pewnie niebawem znów do szpitala na leczenie będę musiała jechać. 

poniedziałek, 29 września 2014

Aż wstyd, że tak dawno mnie tu nie było i żadnego wpisu nie zamieszczałam. Oj nieładnie, nieładnie. Mój blog został zaniedbany. Dlatego na początek wszystkim moim sympatykom, którzy tu zaglądają i śledzą moje losy, pragnę powiedzieć PRZEPRASZAM. Nie mam żadnego wytłumaczenia.

Ze szpitala wróciłam we wtorek, oczywiście jak zawsze przyjechał po mnie tata. Wyniki badań były na tyle zadowalające, że doktor podjął decyzję o moim powrocie do domu. Podróż mieliśmy w miarę dobrą chociaż jak zawsze nie mogłam się doczekać aż dojedziemy do domu. Z rabczańskiego szpitala do domu mamy prawie 300 km wiec kawałek drogi jest.  Będąc kilka dni w domu mogę śmiało potwierdzić powiedzenie  „wszędzie dobrze ale w domu najlepiej” J  Kilka dni mi zajęło zanim się zaaklimatyzowałam w domu i przyzwyczaiłam do tego że prawie wszystko muszę zrobić sama.  Moje  samopoczucie bywa różne. Są dni lepsze i gorsze, ale puki co tych lepszych jest więcej. Systematyczne inhalacje i drenaże wykonywane około 4-5 razy dziennie oraz zażywane leki  itd. robią swoje.

Ostatnio tak sobie myślałam o tym, jakie życie jest kruche, że tak naprawdę  nie wiemy co niesie nam kolejna sekunda, minuta, godzina. Przede wszystkim tak szczerze mówiąc nie zawsze potrafimy je docenić .
 Tak wiec  Doceniajcie życie! Korzystajcie z niego! nigdy nie wiemy co będzie jutro, za tydzień, miesiąc, czy nawet rok. Pamiętajcie aby szanować się nawzajem i kochać, aby jak tylko się da zminimalizować to okropne zło, które jest na świecie. Przecież nic nikomu to nie da że będzie kogoś nienawidził czy drugiej osobie zazdrościł . Przecież im więcej dobra tym lepiej, świat staje się lepszy, i piękniejszy.

Mając chwilkę pragnę bardzo serdecznie podziękować Panu Robertowi Lewandowskiemu za przesłanie koszulki Bayernu ze swoim autografem. Koszulkę  niebawem wystawię na licytację. Pieniążki z licytacji zostaną przeznaczone na mój przeszczep płuc. Jest to ogromny gest ze strony Pana Roberta, za który jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję i życzę  dalszych sukcesów w karierze .

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada,
lecz przez to, kim jest;
nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi."

Jan Paweł II


Miłego dnia !!
Dziękuję że jesteście <3 

poniedziałek, 22 września 2014

Dawno nic nie pisałam, ponieważ nic się takiego nie działo, szpitalna codzienność. Kroplówki, inhalacje i drenaże pochłaniają mnóstwo czasu a przede wszystkim energii. Mój stan zdrowia się poprawił i jest na tyle zadowalający, że jutro prawdopodobnie wrócę do domu. W piątek miałam wykonane dwa badania. Mianowicie miałam pobieraną krew by sprawdzić czy nadal w moim organizmie utrzymuję się stan zapalny. Wyników jeszcze nie miałam ale pewnie jutro doktor mnie o nich poinformuje. Miałam także robioną spirometrię, która pozwoliła ocenić pojemność oraz objętość moich płuc, a także przepływ powietrza znajdujący się w płucach i oskrzelach. Zdrowy człowiek ma około 120 % wydolność swoich płuc  ja natomiast po przeleczeniu mam zaledwie 18% . Z tymi 18-stoma procentami muszę każdego dnia dosłownie walczyć o każdy oddech ponieważ tym procentem płuc oddycham, reszta moich płuc jest zniszczona przez chorobę. Dlatego też muszę przez 24h na dobę korzystać z tlenu, bo tak mała pojemność płuc nie jest w stanie wystarczająco dotlenić mojego organizmu.
Kilka dni temu zostałam przeniesiona do sali jedno osobowej tzw. izolatki, ponieważ mam osłabiony organizm i bardzo szybko łapię różne infekcje a będąc w Sali 4-ro osobowej byłam tym bardziej narażona. Weekend minął bardzo spokojnie. W sobotę troszkę pospacerowałam przed budynkiem szpitalnym, rozruszałam kości :P  bo będąc w szpitalnej Sali nie wielka jest możliwość poruszania się. Dziś natomiast miałam wykonane RTG-klatki piersiowej tzw. prześwietlenie płuc, które zobrazuje dokładniejszy stan moich płuc.
Wczoraj był dzień pełen wrażeń, nasi siatkarze zadbali o to abym miała wysoki puls. Gratuluję Wygranej! Zwycięstwo naszej Polskiej drużyny siatkarzy jest dla mnie inspiracją do dalszej walki z chorobą i do tego, że nie warto się poddawać. Chciałabym podziękować za poświęcenie swojego czasu przed meczem, aby złożyć autografy na koszulce. Koszulka z autografami całej Polskiej Drużyny Mistrzów Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn niebawem będzie wystawiona na licytację.

Mamy tytuł Mistrza Świata!!!

wtorek, 16 września 2014

W niedzielę 14.09.2014r. na  terenie szydłowieckiego Zespołu Szkół  Ogólnokształcących im. Henryka Sienkiewicza odbył się festyn charytatywny oraz mecz. W meczu piłki nożnej wzięli udział nauczyciele z Zespołu Szkół im. Jana Pawła II  i nauczyciele Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Henryka Sienkiewicza, którym ogromnie dziękuję. W  trakcie imprezy  zbierano pieniądze na mój przeszczep płuc i późniejszą rehabilitację. Pragnę bardzo serdecznie podziękować wszystkim organizatorom z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oddział Szydłówek oraz im rodzinom. Podziękowania należą się także wszystkim sponsorom, zespołom i artystom, którzy tego dnia wystąpili oraz wszystkim ludziom dobrej woli. Pamięciom nie ogarnę wszystkich, którzy pomogli w zebraniu tak ogromnej sumy jaką jest  10.927.90 zł oraz 1.69€   Każda złotówka dla mnie to  krok do spełnienia marzenia jakim jest szansa na nowe życie.
Wczoraj minął tydzień odkąd jestem w szpitalu, te dni tak szybko uciekają gdy się człowiek źle czuje że czasem sama nie wiem jaki jest aktualnie dzień tygodnia J. Mój stan zdrowia się nie wiele zmienił od ostatniego wpisu, nadal dostaję antybiotyki dożylne jak i robię często inhalację i drenaże. Dziś mam w planach  poćwiczyć żeby móc np. koło czwartku wyjść na ławeczkę przed budynek szpitala, złapać promieni słonecznych nim całkiem zawita do nas jesień. 

sobota, 13 września 2014

Jutro ważny dzień, o którym było pewnie głośno przez ostatnie dni w całym Szydłowcu jak i okolicach. Mianowicie ma się odbyć charytatywny mecz pomiędzy nauczycielami z ZSO im. Henryka Sienkiewicza w Szydłowcu, a nauczycielami z ZS im. Jana Pawła II w Szydłowcu, połączony z festynem. Podczas którego odbędzie się zbiórka pieniędzy na mój przeszczep płuc, leki i rehabilitacje. Mam nadzieję że pogoda dopiszę i będą się wszyscy w tym dniu świetnie bawić przy zaplanowanych atrakcjach. Bardzo nad tym ubolewam ale ja niestety nie dam rady się pojawić na tym festynie, ponieważ jak już wspominałam wcześniej jestem  w szpitalu. Lecz to nie zmienia faktu, że myślami i sercem  jestem z wami i tu z szpitalnej sali będę kibicowała obu drużyną, ponieważ każda z wyżej wymienionych szkół jest mi bliska. Gdyż do każdej z nich uczęszczałam i zdobywałam wiedzę oraz poznałam wiele wspaniałych osób.Niech wygra najlepsza chociaż myślę że nie o rywalizację chodzi podczas tego meczu a o szczytny cel. Moje serduszko się raduję i łezka się w oku pojawia jak widzę, że tak wielu ludzi jest skorych do pomocy. 

Mój stan zdrowia się na tyle poprawił, że przestałam gorączkować. Ataki duszności się zmniejszyły oczywiście dzięki zapewne antybiotykom dożylnym, które  jak wcześniej wspomniałam dostaję pięć razy dziennie. Apetyt powoli także się zwiększa z czego się bardzo cieszę ponieważ to pozwoli nadrobić kilogramy, które straciłam przy infekcji. Tak więc wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że będę z dnia na dzień coraz bardziej nabierała sił i wkrótce wrócę do domu.